Wzgórza Strzelińskie
Niedziela, 8 maja 2011
| Km: | 81.00 | Km teren: | 35.00 | Czas: | 04:11 | km/h: | 19.36 |
| Pr. maks.: | 48.42 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Naszą przygodę zaczynamy w Ziębicach. Urokliwym miasteczku 58 km od Wrocławia, info z biletu PKP bo właśnie pociągiem się tutaj dostaliśmy. Pierwsze wrażenie? Mokro i cała masa połamanych drzew i gałęzi. Jakby dosłownie 15 minut wcześniej przeszedł tędy huragan. Nieciekawie, bo ubrałem się raczej lekko, było mi zimno. Robię szybką rundkę po Ziębicach i szybko udaję się w kierunku Henrykowa. Tam też robię szybką rundkę wokół opactwa Cystersów i wjeżdżam na niebieski szlak, który początkowo parkiem (mnóstwo połamanych drzew) , później szosą prowadzi mnie w kierunku Wzgórz Strzelińskich. Tam wpadam od razu do lasu, zaliczam kilka małych i większych wzniesień i trafiam na czerwony szlak. W lesie jest strasznie duszno, niektóre drogi dość mokre, nie jest łatwo ale z czasem warunki zaczynają się poprawiać. Gdy wjechałem na Kalinkę (388) zza chmur wyszło słońce! Następny był Gromnik (393), najwyższe wzniesienie Wzgórz Strzelińskich. Tam krótki odpoczynek i w drogę.

Początkowo czerwony szlak prowadzi fajną wąską drogą z mnóstwem korzeni i innych przeszkód, później szeroką (właściwie główną) drogą leśną.

Kilka krótkich zjazdów, jeden dłuższy, parę podjazdów i docieramy do Strzelina. A stamtąd już rzut beretem do Wrocławia :D

Początkowo czerwony szlak prowadzi fajną wąską drogą z mnóstwem korzeni i innych przeszkód, później szeroką (właściwie główną) drogą leśną.

Kilka krótkich zjazdów, jeden dłuższy, parę podjazdów i docieramy do Strzelina. A stamtąd już rzut beretem do Wrocławia :D





