Wpisy archiwalne w miesiącu
Kwiecień, 2012
| Dystans całkowity: | 735.61 km (w terenie 288.00 km; 39.15%) |
| Czas w ruchu: | 35:25 |
| Średnia prędkość: | 20.77 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 54.41 km/h |
| Liczba aktywności: | 14 |
| Średnio na aktywność: | 52.54 km i 2h 31m |
| Więcej statystyk | |
kompletny brak sił
Sobota, 28 kwietnia 2012
| Km: | 27.27 | Km teren: | 6.00 | Czas: | 01:11 | km/h: | 23.05 |
| Pr. maks.: | 34.93 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Mimo ładnej dość pogody, ni licząc silnego wiatru, dystans krótki. Czasami tak po prostu jest, że ogarnia mnie niemoc i potrzebuję odpoczynku.
Spacerkowo
Piątek, 27 kwietnia 2012
| Km: | 49.13 | Km teren: | 15.00 | Czas: | 02:47 | km/h: | 17.65 |
| Pr. maks.: | 39.75 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Z Agą więc fajna wycieczka tempem spacerowym. Uszkodzony pedał wkurza!
A poza tym fajna kraksa na pl Jana Pawła II. Na jednym torze spotkało się 2 roweromaniaków. Ja pędziłem na zachód, kolega na wschód. Kolega wyhamował swobodnie, mnie moje slx'y postawiły do pionu. Przez chwilę nie było wiadomo gdzie polecę, do przodu czy tyłu. no i wyszło na to, że na bok. Zahaczając przy okazji rower kolegi. To musiało wyglądać niecodziennie. No ale pierwszy raz zderzyłem się z kimś z zerową prędkością hehe...
A poza tym fajna kraksa na pl Jana Pawła II. Na jednym torze spotkało się 2 roweromaniaków. Ja pędziłem na zachód, kolega na wschód. Kolega wyhamował swobodnie, mnie moje slx'y postawiły do pionu. Przez chwilę nie było wiadomo gdzie polecę, do przodu czy tyłu. no i wyszło na to, że na bok. Zahaczając przy okazji rower kolegi. To musiało wyglądać niecodziennie. No ale pierwszy raz zderzyłem się z kimś z zerową prędkością hehe...
po pracy
Czwartek, 26 kwietnia 2012
| Km: | 79.21 | Km teren: | 35.00 | Czas: | 03:53 | km/h: | 20.40 |
| Pr. maks.: | 39.08 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Ładna pogoda zmotywowała mnie żeby po pracy gdzieś sobie pojechać. I jak zwykle wyruszyłem w stronę Mokrzańskiego. Pojeździłem trochę w okolicach trasy BM (bo to fajne tereny), rozwaliłem prawy pedał uderzając nim w jakiś korzeń czy kamień... I spokojnie wróciłem żeby przejechać jeszcze 5 km z Agą po osiedlu. Pogoda wyśmienita!
las rędziński, północny wrocław
Wtorek, 24 kwietnia 2012
| Km: | 69.40 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 03:15 | km/h: | 21.35 |
| Pr. maks.: | 39.75 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pogoda dość niepewna, nie wiedziałem czy będzie padać. Czy też może nie? Poza tym nieprzyjemny wiatr. Więc pojechałem do Lasu Rędzińskiego, później wzdłuż Widawy... Pokręciłem się trochę po Karłowicach i stwierdziłem, że zobaczę jak wyglądają niektóre nasze "zabytki Twierdzy Wrocław". Fort Lisia Góra, fort przy ul. Redyckiej, oraz fort na Polanowicach - objechane. Kiedyś pamiętam byłem we wnętrzach wszystkich tych fortów (z wyjątkiem tego na Redyckiej - obecnie magazyn), dziś jednak nie miałem takiej możliwości :)
przed pracą
Poniedziałek, 23 kwietnia 2012
| Km: | 33.34 | Km teren: | 10.00 | Czas: | 01:21 | km/h: | 24.70 |
| Pr. maks.: | 38.43 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
miasto nocą
Sobota, 21 kwietnia 2012
| Km: | 32.86 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:20 | km/h: | 24.64 |
| Pr. maks.: | 38.43 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wieczorem miałem małe wyrzuty sumienia, że w tak ładny dzień nigdzie nie pojechałem. Więc wyjechałem wieczorem trochę pokręcić.
Ślęża (718), Radunia (573), Wzgórza Oleszeńskie
Piątek, 20 kwietnia 2012
| Km: | 101.32 | Km teren: | 50.00 | Czas: | 05:45 | km/h: | 17.62 |
| Pr. maks.: | 42.30 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Od dawna siedział mi w głowie pomysł żeby w końcu na Ślęże pojechać. Pierwsza prawdziwa, terenowa jazda w tym roku. Drogę tam jak i z powrotem zaplanowałem po wybojach, jak najwięcej piasków, gliny i kamieni. Asfaltu nie dało się niestety uniknąć ale to nic :)

Do Sobótki dotarłem dość szybko, szybko też wjechałem na przeł. pod Wieżycą. Tam chwila odpoczynku, relaksu i obserwacji nieba. Bo zachmurzyło się całkowicie. No ale ruszyłem dalej. Początkowo czarnym bo chciałem wjechać na Wieżycę wąską, stromą dróżką prowadzącą dookoła zbocza tej góry. Ale pomyliłem "ścieżki" i wspinałem się w innym miejscu. Było stromo więc sobie odpuściłem. Przy okazji odechciało mi się też Wieżycy więc pojechałem dalej czarnym szlakiem.

Nim dojechałem do rozdroża gdzie czarny skręcał w kierunku przeł. Tapadła, natomiast prosto prowadziła droga do polany pod dębami. Tam skręciłem w żółty w kierunku szczytu.

Tam już konkretnie pod górkę, równym tempem, waliłem ile fabryka dała. Żeby jakoś podjechać. Wyszło znowu słońce więc jechało się całkiem nieźle. Dobrze, że trochę wypłukało te luźne kamienie, które co roku tam dosypują, przynajmniej koło nie boksowało. Inaczej trzeba by było prowadzić. Szybko docieram na szczyt, robię zdjęcie i jadę z powrotem. Zdjęcie oczywiście nie wyszło (tzn wyszło koszmarnie) a droga powrotna była ostrożna i z przerwami przez dzwoniące co chwilę telefony. Czekałem na jeden ważny więc wszystkie musiałem odbierać :)

Dobujałem się jakoś do przełęczy i znowu podjazdy bo postanowiłem wjechać sobie jeszcze na Radunie.

Na jej szczycie też nie spędziłem dłuższej chwili bo zdałem sobie sprawę, że robi się już późno. A na wieczór zapowiadali opady. Więc szybko przejechałem sobie jeszcze Wzgórza Oleszeńskie, prawie całe. Tylko ostatnie podjazdy za Przemiłowem sobie darowałem i skręciłem w drogę gruntową w dół. I wyjechałem prawie w Księgnicach. tam, czekało na mnie trochę asfaltu ale tylko kilka km, później zjechałem w szutry i błota... Znów asfalt i tak do samego miasta. Rower porządnie uwaliłem dopiero pod Gniechowicami. We Wrocławiu byłem 15 minut przed burzą, na styk. Co mnie bardzo cieszy :)

w drodze do sobótki© pniesiugrzesiu
Do Sobótki dotarłem dość szybko, szybko też wjechałem na przeł. pod Wieżycą. Tam chwila odpoczynku, relaksu i obserwacji nieba. Bo zachmurzyło się całkowicie. No ale ruszyłem dalej. Początkowo czarnym bo chciałem wjechać na Wieżycę wąską, stromą dróżką prowadzącą dookoła zbocza tej góry. Ale pomyliłem "ścieżki" i wspinałem się w innym miejscu. Było stromo więc sobie odpuściłem. Przy okazji odechciało mi się też Wieżycy więc pojechałem dalej czarnym szlakiem.

szlak czarny© pniesiugrzesiu
Nim dojechałem do rozdroża gdzie czarny skręcał w kierunku przeł. Tapadła, natomiast prosto prowadziła droga do polany pod dębami. Tam skręciłem w żółty w kierunku szczytu.

pod dębami© pniesiugrzesiu
Tam już konkretnie pod górkę, równym tempem, waliłem ile fabryka dała. Żeby jakoś podjechać. Wyszło znowu słońce więc jechało się całkiem nieźle. Dobrze, że trochę wypłukało te luźne kamienie, które co roku tam dosypują, przynajmniej koło nie boksowało. Inaczej trzeba by było prowadzić. Szybko docieram na szczyt, robię zdjęcie i jadę z powrotem. Zdjęcie oczywiście nie wyszło (tzn wyszło koszmarnie) a droga powrotna była ostrożna i z przerwami przez dzwoniące co chwilę telefony. Czekałem na jeden ważny więc wszystkie musiałem odbierać :)

ostrożny zjazd© pniesiugrzesiu
Dobujałem się jakoś do przełęczy i znowu podjazdy bo postanowiłem wjechać sobie jeszcze na Radunie.

radunia© pniesiugrzesiu
Na jej szczycie też nie spędziłem dłuższej chwili bo zdałem sobie sprawę, że robi się już późno. A na wieczór zapowiadali opady. Więc szybko przejechałem sobie jeszcze Wzgórza Oleszeńskie, prawie całe. Tylko ostatnie podjazdy za Przemiłowem sobie darowałem i skręciłem w drogę gruntową w dół. I wyjechałem prawie w Księgnicach. tam, czekało na mnie trochę asfaltu ale tylko kilka km, później zjechałem w szutry i błota... Znów asfalt i tak do samego miasta. Rower porządnie uwaliłem dopiero pod Gniechowicami. We Wrocławiu byłem 15 minut przed burzą, na styk. Co mnie bardzo cieszy :)
Jezioro Bajkał, Strachotek
Środa, 18 kwietnia 2012
| Km: | 56.79 | Km teren: | 28.00 | Czas: | 02:41 | km/h: | 21.16 |
| Pr. maks.: | 40.45 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||

garuś na plaży© pniesiugrzesiu
Dzisiaj pojechałem nadodrzańskim szlakiem na Jezioro Bajkał. Jezioro samo w sobie nie zachwyca. Nie jest tam ani ładnie, ani czysto. Mimo to droga wzdłuż Odry początkowo wrocławskimi wałami, później wąskimi ścieżkami wzdłuż rzeki była przyjemna. W drodze powrotnej zahaczyłem jeszcze o las Strachociński. Objeździłem go dokładnie.
objazd trasy wrocławskiego bm
Sobota, 14 kwietnia 2012
| Km: | 62.25 | Km teren: | 40.00 | Czas: | 02:58 | km/h: | 20.98 |
| Pr. maks.: | 37.31 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||

objazd trasy bm© pniesiugrzesiu
Pojechałem objechać najbardziej mnie interesujące fragmenty trasy wrocławskiego bike maratonu. Na samym maratonie niestety mnie nie będzie, przynajmniej wiem czego mogę żałować. Kilka fragmentów zapowiada się na prawdę ciekawie. Szkoda, że szybko zrobiło się zimno bo może objechałbym jeszcze mega.
Las Bukowy (Wzgórza Trzebnickie)
Piątek, 13 kwietnia 2012
| Km: | 87.15 | Km teren: | 30.00 | Czas: | 04:02 | km/h: | 21.61 |
| Pr. maks.: | 53.80 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczoraj trochę zastanawiałem się gdzie dzisiaj pojadę. Trzeba było mieć jakiś plan bo trafił się cały wolny dzień. Pogoda była niepewna więc trochę się obawiałem dalekiego odjazdu od miasta. Początkowo chciałem po raz pierwszy w tym roku zaatakować szczyt Ślęży. Jednak przełożyłem to na kiedy indziej bo wpadł mi do głowy pomysł rundki do Trzebnicy. I oczywiście Lasu Bukowego którego to nigdy będąc tam, nie widziałem. Do Trzebnicy jechało się całkiem szybko i przyjemnie, chyba z delikatnym wiatrem w plecy. Jechałem cały czas asfaltem więc dotarłem tam dość szybko. Zrobiłem rundkę po mieście i zawróciłem w poszukiwaniu lasu, który szybko się znalazł. Starałem się przejechać go wzdłuż i w szerz żeby zobaczyć co w nim jest ciekawego. No i znalazłem kilka fajnych krótkich podjazdów, singielków itp. Można tam było sobie fajnie potrenować, momentami wyobrażałem sobie nawet, że jestem gdzieś w górach...

Mimo, że pogoda trochę się popsuła postanowiłem wrócić inną drogą niż przyjechałem i przejechać się chociaż po kilku wzniesieniach Kocich szczytów :) Średnio się to udało no ale przynajmniej jechałem po wertepach :)


W lesie Malin chciałem jeszcze trochę poszaleć ale zaczęło kropić więc szybko go przejechałem. Z Psar do domu przez całe miasto świeciło już słońce.

Las Bukowy© pniesiugrzesiu
Mimo, że pogoda trochę się popsuła postanowiłem wrócić inną drogą niż przyjechałem i przejechać się chociaż po kilku wzniesieniach Kocich szczytów :) Średnio się to udało no ale przynajmniej jechałem po wertepach :)

Pole© pniesiugrzesiu

Wąwóz© pniesiugrzesiu
W lesie Malin chciałem jeszcze trochę poszaleć ale zaczęło kropić więc szybko go przejechałem. Z Psar do domu przez całe miasto świeciło już słońce.





