Śnieżnik
Środa, 13 lipca 2011
| Km: | 79.11 | Km teren: | 45.00 | Czas: | 05:50 | km/h: | 13.56 |
| Pr. maks.: | 56.35 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||

Wszystko zaczęło się od zamieszania na Wrocławskim PKP! Jak można oznajmić ludziom na którym peronie stoi pociąg na 4 minuty przed jego odjazdem? Masakra! Ale nieważne. Wysiadłem w Bystrzycy Kłodzkiej i od razu ruszyłem w kierunku masywu. Pierwszym celem była góra Igliczna na której znajduje się schronisko pttk, oraz Sanktuarium matki Boskiej Śnieżnej. Tempo narzuciłem spokojne, chciałem zrobić dzisiaj parę km po górach i zdobyć kilka szczytów.O dziwo jechało się przyjemnie, mimo, że z każdym kilometrem było coraz bardziej pod górkę. Igliczna została zdobyta bez żadnego odpoczynku i w dość krótkim czasie. Tam krótka przerwa, snicers i kilka zdjęć na pamiątkę. Stamtąd ruszyłem w kierunku Żmijowca, podjazdy były nadzwyczaj niemęczące (dziwne!) i ten szczyt również zdobyłem bardzo szybko. Trzeba przyznać, że widoki były "cud miód". Następnie przyszedł czas na sam Snieżnik. Pod schronisko dojechałem:

Na sam szczyt już nie było tak łatwo, ale połowę drogi (miejscami) da się spokojnie podjechać. Tutaj się trochę zmęczyłem bo rower ciężki a i w SPD nie jest zbyt wygodnie chodzić po kamieniach. Na szczycie pełno ludzi, kolonie, wycieczki... Zjechałem na Czeska stronę zobaczyć słonika i źródło Morawy (bardzo bardzo ładny widok, polecam).

Następnie znowu na szczyt i zaczynam zjazd! Do schroniska da się jakoś zjechać, z wyjątkiem kilku miejsc gdzie jest za dużo kamieni. Później wybrałem czerwony szlak do Międzygórza (nie najłatwiejszy jeżeli chodzi o zjazd), ale gdy przejechałem go prawie do końca stwierdziłem, że chcę jeszcze! Skręciłem i podjechałem nieoznakowaną drogą do szlaku niebieskiego. Tutaj podjazd był dość ciężki, tym bardziej, że słońce przygrzewało niemiłosiernie! Trochę się namęczyłem ale opłacało się bo mimo, że niebieski na piechotę wydaje się dobijająco nudny, to na rowerze zjazd tą drogą wygląda wspaniale! Zasuwa się te 50 km/h, kamieni nie jest zbyt dużo więc... ahhh i ehhh... I tak zjechałem do Międzygórza, później dalej do Bystrzycy... i do domu :)





