Góry Bardzkie i Sowie
Wtorek, 13 września 2011
| Km: | 102.42 | Km teren: | 55.00 | Czas: | 07:29 | km/h: | 13.69 |
| Pr. maks.: | 53.21 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
W niedzielę nie mogłem za bardzo bo w pracy... W poniedziałek wieczorem wypiłem piwo "Ducha Gór" i tak jakby ten duch we mnie wstąpił :) Rankiem szybko na pociąg do Barda Śląskiego. Chciałem z Barda pojechać jak najdalej na zachód. Średnio się udało. Nie miałem żadnej normalnej mapy Gór Bardzkich więc musiałem jechać po Bardzkich w ciemno niebieskim pieszym. Dał mi on trochę popalić. Wszędzie mokro, trawa... leśnicy niedawno robili ścinkę. Do tego w paru miejscach stromizny, błoto niemalże wszędzie. Koszmar, znaczy się yyyyy eeeee jechało się bardzo powoli po prostu :) Na końcu mało nie narobiłem w gatki przez taki bardzo stromy i długi zjazd.

Jakoś dowlokłem się do przeł. Srebrnej. Tam całkowita zmiana jakości dróg. Błoto zamieniło się w kamyczki, drogi jakby mniej zarośnięte.

Jechałem czerwonym pieszym aż do przeł. Woliborskiej po tych wszystkich wzniesieniach
(Gołębia 810, Malinowa 839, Szeroka 827 i tak dalej...). Te pagórki też dały mi nieźle popalić. Kondycja znacznie się pogorszyła przez ostatni miesiąc (a to przez to głupie kolano...).

Dalej ruszyłem niebieskim rowerowym aż do Bielawskiej Polany. Żałuję, że nie pokusiłem się o wjazd / wejście na Kalenicę. Ale niestety, leszcz ze mnie, trudno :) Skręciłem w zielony i pojechałem w kierunku Bielawy. Następnie skrajem lasu do Srebrnej Góry... A ostatnie kilka km robiłem po Bardzie.

Jakoś dowlokłem się do przeł. Srebrnej. Tam całkowita zmiana jakości dróg. Błoto zamieniło się w kamyczki, drogi jakby mniej zarośnięte.

Jechałem czerwonym pieszym aż do przeł. Woliborskiej po tych wszystkich wzniesieniach
(Gołębia 810, Malinowa 839, Szeroka 827 i tak dalej...). Te pagórki też dały mi nieźle popalić. Kondycja znacznie się pogorszyła przez ostatni miesiąc (a to przez to głupie kolano...).

Dalej ruszyłem niebieskim rowerowym aż do Bielawskiej Polany. Żałuję, że nie pokusiłem się o wjazd / wejście na Kalenicę. Ale niestety, leszcz ze mnie, trudno :) Skręciłem w zielony i pojechałem w kierunku Bielawy. Następnie skrajem lasu do Srebrnej Góry... A ostatnie kilka km robiłem po Bardzie.





