Pół Ślęży, pół Raduni...
Poniedziałek, 10 września 2012
| Km: | 95.08 | Km teren: | 40.00 | Czas: | 05:06 | km/h: | 18.64 |
| Pr. maks.: | 52.18 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Gary Fisher (Czarna Owca) | Aktywność: Jazda na rowerze | ||

na zboczach góry Ślęży© pniesiugrzesiu
Od dawna miałem ochotę na jakieś dłuższe kręcenie. Wyjechałem dość późno, bo po 12:00... Droga do Sobótki zajęła mi trochę czasu, starałem się jechać szutrówkami, unikałem większych asfaltów. W dodatku było trochę pod wiatr. W samej Sobótce szukałem też sklepu - trochę czasu straciłem.
Na Ślęży podjazdy nie szły mi za dobrze ale to zrozumiałe. Ostatnio raczej oszczędzałem swoje kolano i jeździłem na pół gwizdka. W sumie ten wypad też odbył się na pół gwizdka, bo nie wjechałem ani na Ślęże, ani na Radunie. I do tego przejechałem tylko kawałek Wzgórz Oleszeńskich... Wszystko na pół. Zwiedziłem za to kilka ciekawych, nieznakowanych dróg, miejsca w których nigdy mnie jeszcze nie było.
Na powrót wybrałem trochę dłuższą trasę, bo generalnie jechało się z wiatrem. I to była bardzo dobra decyzja bo można było wykręcić kilka ładnych km więcej. Nie męcząc się przy tym prawie wcale.
PS: Opanowałem nowy sposób relaksu! Na Ślęży wrzuciłem rower w krzaki, a sam oparłem się o pieniek i zrobiłem sobie pół godzinną drzemkę. Było bardzo cicho, a słońce przyjemnie grzało w twarz. Super... :)





